29.01.2020
Tarantino robi to dobrze, jego umiejętności nawiązywania do różnych dzieł i wydarzeń kina są dosyć powszechnie znane, tutaj również ich nie zabrakło. Nie zabrakło również jego "klasycznego fetyszu stóp". Ponownie pojawiła się fikcyjna marka papierosów "Red Apple" (warto oglądać napisy końcowe i TO CO PO NICH (choć nie zawsze coś jest, ale w tym przypadku uważam, że nie będziecie rozczarowani). Spaghetti westerny, Bruce Lee, rodzina Mansona i ich zbrodnia (choć nie dosłownie ukazana, a raczej sprytnie zobrazowana) to tylko szczyt góry lodowej nawiązań i poruszonych przez Quentina tematów.
Klimat późnych lat 60 (i wkroczenie w lata 70) został ukazany w sposób mocno Hollywoodzki i amerykański. Nie zostały pominięte ważne charakterystyczne kwestie tego okresu: hippisi, styl ubioru bohaterów, samochody, "bogate domy" bogatych aktorów, trochę "gwiazdorzenia" - kwintesencja Hollywood.
Widz zapoznaje się z minioną rzeczywistością oczami Rick'a Dalton'a (Leonardo DiCaprio) i jego przyjaciela - Cliff'a Booth'a (Brad Pit). Dzięki temu zabiegowi, film nie jest tylko "suchym dokumentem". Rozwinięcie historii głównego bohatera bardzo dobrze pozwala nam zapoznać się z problemami aktorów. Kontrast między bardziej "dorobioną" (sukces zawodowy), nie fikcyjną Sharon Tate, a fikcyjnym i dopiero początkującym Rickiem Daltonem jest według mnie idealnym zobrazowaniem nie do końca osiągalnego "american dream".
Film trwa stety niestety prawie 3 godziny (co osobiście mi się podoba). Dla niektórych się ciągnie, jest za wolny, za dużo "bezsensownych, nic nie wnoszących do życia scen" itp, itd. Ja osobiście uważam, że te nic nie wnoszące sceny, wnoszą dużo. Przedstawiają klimat tego zakręconego, codziennego życia w Hollywood, co nadaje filmowi nutę realności.
Gra aktorska, ukazanego trio na plakacie filmu, jest na bardzo wysokim poziomie (zwłaszcza DiCaprio i Pitt), na ekranie pojawia się również Al Pacino, który też jest fenomenalny w swojej krótkiej roli. "Pewnego razu... w Hollywood" dostał osiemdziesiąt nominacji z czego, jak do tej pory, zdobył czternaście nagród (czekamy na OSCARY 2020 <10 nominacji>, może liczba wygranych jeszcze wzrośnie). Źródło: KLIK
Miłego dnia i oczywiście zachęcam do seansu.
-Y
P.S. "X" zapewne "klasycznie" ostrzegłby was przed brutalnością, która się w filmie momentami pojawia, ale wiecie to Tarantino xD
P.S 2. piesek Brandy według mnie zasłużenie dostał nagrodę w Cannes (Nagroda Specjalna - Psia Palma) ❤
JESTEM TEŻ TUTAJ

Komentarze
Prześlij komentarz