7. Ava (2017) reż. Léa Mysius
Opinia X:
(02.07.2020 widziane na Ninatece)
Miewał bardzo ciekawe momenty, motyw ślepoty, pieron wie czy nie urojonej, sporo o dojrzewaniu ("jako oswajaniu ciemności") i jakichś miłościach, jednak zdarzały się sceny, które wybijały mnie od dotychczasowych doświadczeń z tym filmem (i to raczej niezbyt na plus).
W pewnym momencie zrobiło się beztrosko-zabawnie, a w tle jest kilka zaplątanych relacji. Muzyczka była momentami ciekawa, no ale całość lekko niespójna. Aktorsko chyba było w porządku (już nie pamiętam), zdjęcia spoko, takie festiwalowe (chodzi mi o filmy najczęściej puszczane na festiwalach). Taki ciekawy, można obejrzeć, kino niezależne.
Opinia Y:
(02.07.2020 widziane na Ninatece)
Ocena: 6/10
Tak jak napisałam na swoim Filmwebie : "Miał swoje momenty, ale jak dla mnie nie był do końca spójny, co chwilami mi przeszkadzało. Ogólnie całkiem ciekawy i nowatorski".
Początek nawet mi się podobał i przez to chyba pozostała część filmu mnie rozczarowała. Wszystko zmieniło swój kierunek, wszystko się trochę pomotało i straciło spoiwo = rozleciało się na milion różnych kawałków. Nie wiedziałam już jak traktować ten film. Finalnie stwierdzam, że oglądało mi się to jak jakiś eksperyment artystyczny, który początkowo prowadzi widza w jakiś sensowny cel, a potem pozostawia samemu sobie na lodzie, wraz z dowolnością interpretacyjną (co nie zawsze jest takie proste). Obejrzeć można i myślę, że pewnie znajdzie się ktoś, komu ten film przypadnie do gustu. Jednak ja nie byłam tą osobą.
JESTEM TEŻ TUTAJ

Komentarze
Prześlij komentarz