Dobre gangsterskie kino po staremu

23.11.2019

Świeżo po "Irlandczyku" uznałem, że potwierdziło się u mnie zjawisko niedoszukiwania się błędów w montażu, ujęciach, scenografii czy czymkolwiek innym, w filmach autora "Taksówkarza".

Po prostu beztrosko chłonąłem opowieść, zresztą dosyć niebanalną, która była chyba najdłuższym obrazem, jakie było mi dane obejrzeć w kinie (i absolutnie film się nie dłużył). Martin, reżyser, pozwolił sobie na brak ograniczeń czasowych (co prawda wcześniej też się jakoś nie ograniczał, ale 3 godziny i 30 minut to nie tak najkrócej), skutkiem tego film sporo pokazuje i genialnie oddaje klimat lat 70-tych i nie tylko.

Pod względem artystycznym i jakościowym (sztuka filmowa) to ten film jest mega profesjonalny i nie mam się do czego przyczepić. Aktorstwo na najwyższym poziomie (Pesci, De Niro, Pacino...), postacie zostały zaprezentowane wiarygodnie, charakterystycznie i autentycznie, bez przerysowań.

OPARTY NA FAKTACH

Mamy do czynienia z postaciami historycznymi (obraz pasowałby do dawnej serii filmów "z historią w tle" wydawaną na DVD), scenariusz został napisany przez Stevena Zailliana (Oscar za Listę Schindlera) na podstawie książki "I Heard You Paint Houses: Frank "The Irishman" Sheeran and Closing the Case on Jimmy Hoffa", którą popełnił Charles Brandt, wyjaśniając przy tym tajemnice zniknięcia (popularnego porównywalnie do Elvisa czy Beatlesów w tamtych czasach) działacza związkowego Jimmy'ego Hoffy.

Śmiało można nazwać to dzieło biograficznym, co stawia go obok "Goodfellas" jako jedno z najlepszych obrazów tej kategorii (szczególnie jeśli chodzi o kręgi gangsterskie).

Serdecznie polecam oraz przypominam, że owa historia "Irlandczyka" Sheerana pojawi się na Netflixie 27 listopada.

- X

PS. Tylko nie malujcie domów...

JESTEM TEŻ TUTAJ

Komentarze