15. Jak ojciec i syn (2013) reż. Hirokazu Koreeda
Opinia X:
(9.07.2020 widziane na Ninatece)
[Chyba się wezmę za twórczość reżysera, podoba mi się to spokojne prowadzenie i nastrój filmu.] - Filmweb/ja
Dosyć subtelny dramat, ale tak jak ktoś zauważył "polaryzacja rodzin subtelnością nie grzeszy", bo też jedna, jak i druga rodzina prezentują dwa osobne światy mentalności i grubości portfela. Siłą napędową, a zarazem podmiotem łączącym te dwa światy są tutaj dzieci płci męskiej, czyli chłopcy (tak?). No i też jest ich dwóch, a przynajmniej tych dwóch się liczy.
Tak jak napisałem, powściągliwość i lapidarność w formie, to spokojne podejście do tematu, bez jakiejś szczególnej pretensjonalności, mnie tutaj zdecydowanie kupiło - złota prostota. Uważam też, że skupienie głównej osi dramatycznej na pojedynczym bohaterze, ojcu jednego (na pewno jednego?) z chłopców, jest jedną z lepszych decyzji twórców, po części ratującą ten film, ale też trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy z góry założyli tę lepszą opcję, świadomi ewentualnej błędnej ścieżki. Wydaje mi się po prostu, że Hirokazu Koreeda wie, co robi.
Fabularnie chodzi o pomyłkę dzieci w szpitalu, rodzice wychowują nieswoje dzieci, a potem się dowiadują. Moim zdaniem nie brzmi jakoś szczególnie interesująco, temat idealny na prosty dramat, ale wszystko zostało poprowadzone ze sporą ilością empatii i wyczucia, no i finalnie udaje się uniknąć banału - doceniam i szczerze polecam. Naprawdę zacne, spokojne kino, bez zbędnej brawury i efekciarstwa, sprawne dramatycznie.
Opinia Y:
(06.07.2020 widziane na Ninatece)
Ocena: 7/10
Na swoim Filmwebie napisałam: "Podobnie jak w przypadku "Parasite", uwagę przykuwa: estetyczny minimalizm, oryginalna historia i jej prowadzenie. Świetna produkcja i gra aktorska".
Trochę jednak sprostuję, jeśli chodzi o "Parasite" i tamtejszy minimalizm, to myślę, że jest on jednak bardziej złożony na poziomie zdjęciowym (kadry) jak i fabularnym. W omawianym filmie zetknęłam się z mniejszym kombinowaniem, większym naturalizmem i prawdopodobieństwem przedstawianych wydarzeń.
Cała ta historia, którą nakreślił już X, o pomyłce dzieci w szpitalu, jest prosta. Ten film ogólnie taki jest, co ja naprawdę doceniam (na tle różnorodnych i krzyczących filmów jest on jak perełka pośród kamieni [spokojnie, kamienie też się przydają, np. można z nich wybudować mur, który będzie owe perełki chronił].
Delikatnie, bez pośpiechu, na spokojnie zostałam zapoznana z treścią (znowu wrócę do Pasożyta, on dla porównania jest momentami bardziej żwawy, czuć większą akcję i napięcie). Jeśli ktoś interesuje się kulturą Azji i np. również socjologią/psychologią (ciekawe czy znajdzie się taka osoba wśród czytelników xD), to oba filmy mogą się spodobać. W sumie nie chce tutaj też owych szufladkować, bo są one warte obejrzenia nawet gdy tych zainteresowań się nie posiada.
Oba przedstawiają m.in. różnice w rodzinach spowodowane innym statusem społecznym. Podoba mi się, że ten film nie boi się ukazywać ludzi takich jakimi są, dobrze obrazuje jak pozornie (albo i niepozornie) szczęśliwe rodziny mogą przeżyć różne wzloty i upadki, finalnie wyciągając [tu: zwłaszcza ten główny jeden ojciec (i myślę, że nie tylko ten jeden 😉 ] z tego jakąś sensowną lekcję na przyszłość.
JESTEM TEŻ TUTAJ

Komentarze
Prześlij komentarz