"Siódmą pieczęć" obejrzałam już jakiś czas temu i w sumie chciałam napisać o niej posta, ale czułam, że jeden seans nie wystarczy. Tak się złożyło, że kilka (edit: kilkanaście?...kilkadziesiąt?..., nie mogłam się zabrać do opublikowania tego...) dni temu miałam <i uwaga tutaj druga "niespodzianka"> przypływ twórczy i namalowałam jedną z BARDZIEJ istotnych, wspaniale napisanych i ucharakteryzowanych postaci tego filmu, no i też pojawił się pomysł, żeby ten obraz jakoś wykorzystać i przedstawić szerszemu gronu odbiorców. Ostatecznie stwierdziłam, że zamiast dołączać zwykłe zdjęcie z "Siódmej", dołączę do tego posta... zdjęcie obrazu, przedstawiającego zdjęcie z "Siódmej", które bym pewnie tutaj zamieściła**
Ale wracając już do tematu głównego, jakim jest "Det sjunde inseglet" (bo taki jest tytuł w oryginalnym języku - szwedzkim), to myślę, że jest to dzieło wybitne, wyjątkowe, poruszające tematy rodem z średniowiecza (zresztą akcja filmu jest umiejscowiona właśnie w tym okresie). Co ujrzycie jeśli postanowicie się z nim zetknąć? Ujrzycie (tzn. nie gwarantuję wam, że tak będzie, ale jak się postaracie to może się uda) przedstawienie ludzkiej rozpaczy, strachu wynikającej z niewiedzy na pewne pytania, które od zawsze nurtują człowieka. Jednak całość nie jest aż tak mroczna jakby mogło się to wydawać. Pojawia się bowiem wesołe towarzystwo kuglarzy, o których za raz. Najpierw jednak zapoznam was z "ważniejszymi" bohaterami.
"Pani" (w sumie to bardziej "Pan") Śmierć (postać z obrazu, przedstawiającego kadr z filmu) przychodzi do rycerza, o imieniu Antonius Block (odegranego przez Max von Sydow, który swoją drogą odszedł w nieznane 8 marca tego roku) i chce dokonać tego, co do niego należy. Ten jednak nie do końca jest przekonany do tego, aby tak szybko żywot swój zakańczać, więc co robi? Proponuje Śmierci partyjkę szachów. Zasady są proste, jeśli Śmierć wygra - żegnamy się z rycerzem, jeśli zaś Antonius, to można powiedzieć, tak bardziej w stylu młodzieżowym, "wygrywa życie". Ich gra, która toczy się przez cały film, przeplatana jest innymi wydarzeniami (takimi jak nieoczekiwany zwrot akcji podczas spowiedzi, niesamowicie emocjonalna scena wiernych, niosących krzyż; mleko i poziomki, i wiele innych). Na końcu oczywiście.... oczywiście nie powiem wam, jak rozgrywka się potoczyła, proponuję obejrzeć i samemu się przekonać, bo naprawdę warto.
Pojawiają się również takie postaci jak m.in. giermek - Jöns (czyli towarzysz naszego wspaniałego rycerza, podczas powrotu z wypraw krzyżowych), no i wreszcie, rodzinka kuglarzy: Jof i jego żona Mia (wraz z małym bobasem). Ich obecność, jest jedną z pozytywnie humorystycznych cegiełek, wprowadza naturalizm i codzienność (średniowieczną) do całego tego "przedstawienia".
Jeśli chodzi o aktorstwo, to nie mam żadnego zarzutu, nawet do ról drugo czy trzecioplanowych. Estetycznie mnie powala, zachwyca i uspokaja (wraz z subtelną i adekwatną do wieków średnich muzyką). Bergman zastosował tutaj ciekawe zabiegi, nieruchoma kamera, gdzie tylko pewne elementy, osoby się poruszają. Ciekawe "kompozycje z ludzi", które pojawiają się u niego regularnie (również w innych jego tworach kinematograficznych) i nawet bym powiedziała, że to jego znak rozpoznawczy. Nie ma tutaj nadmiaru dialogów, nadmiaru "pięknych ujęć". Wszystkiego jest wystarczająco, tak jakby zostało to obliczone matematycznie, a jednak z sercem i talentem. Czerń i biel, kolor szachów czy raczej dobro i zło, a może niewiedza i ciemność mroku i światłość jasności. Nie wiem, ale podoba mi się, że "Siódma" właśnie w tych kolorach powstała.
Być może nie jest to film na typowy piątkowy wieczór... A przynajmniej dla większości, ale ja bym mogła oglądać go codziennie i uświadomiłam sobie to dzisiaj (28 lipca), podczas drugiego seansu. To film który ma konkretną i niełatwą, ale jakże intrygującą treść.
**Obraz, ma już właściciela, ale za niedługo pojawią się kolejne, które będą czekać na adopcję😏
P.S. 1 "Ludzie szaleją, uciekają przed zarazą roznosząc ją po całym kraju" (tak jakoś pasuje do roku 2020).
P.S. 2 Bergman odszedł ok. godziny 7 rano, ale to trochę za wcześnie na tego posta, więc publikuję 7 godzin później, żeby było bardziej tajemniczo i jak w teoriach spiskowych.

Komentarze
Prześlij komentarz